To okropne czekanie…
Miałam wtedy 17 lat a z Markiem, który był ode mnie starszy o dwa lata, spotykałam się od 1,5 miesiąca. Do swojego domu zabierał mnie już dwa razy. Tego wieczora miałam tam z nim iść po raz trzeci. Umówiłam się z nim po jego treningu, w parku, niedaleko jego miejsca zamieszkania o 18.00, zaraz po tym, jak skończę szkołę i pozałatwiam swoje sprawy na mieście.
Kiedy rano wychodziłam z domu, ubrana w krótką spódniczkę, było słonecznie i ciepło. Połowa października. Teraz jednak, kiedy Marek spóźniał się już kwadrans a ja siedziałam na parkowej ławce, było mi coraz bardziej zimno. „Dobrze, że wzięłam sweter”- pomyślałam i jeszcze szczelniej się w niego opatuliłam.
Po 20 minutach czekania i kilku telefonach do Marka, których ten nie odbierał pomyślałam, że chyba lepiej zrobię, gdy poczekam na niego w jego domu. Nie planowałam przeziębiania się, natomiast tam może mogłabym się czegoś dowiedzieć od Marka rodziców; może oni wiedzą, dlaczego Marka do tej pory nie ma.
Dojście tam zajęło mi 5 minut. Byłam coraz bardziej zmarznięta, dlatego kiedy Marka ojciec otworzył mi drzwi, zaproponował herbatę i to, bym usiadła na kanapie poczułam, że plan poczekania tu na mojego chłopaka był zdecydowanie dobrym pomysłem.
- Czy nie wie pan, gdzie może być teraz Marek? Byliśmy umówieni na 18.00 a do tej pory się nie pojawił. I nie odbiera telefonu- zapytałam.
- Nie, nie wiem. Poszedł na trening, ale o tym na pewno wiesz. Jak długo się spotykacie? I mów mi ”panie Wieśku”.
Kiwnęłam głową na zgodę i odpowiedziałam na jego pytania.
Muszę przyznać, że oboje byliśmy speszeni tą sytuacją- wspólnym siedzeniem w jednym pokoju, pan Wiesiek naprzeciwko mnie. Dwie osoby, które rozmawiają ze sobą po raz pierwszy, chyba zawsze na początku się tak czują.
- Mojej żony nie ma, ale chętnie by cię poznała. Została w firmie na zebraniu.
- Aha- znów kiwnęłam głową. Znów cisza.
-Przyniosę herbatę. Woda już się powinna gotować.
Wyszedł i wrócił po dwóch minutach z parującym kubkiem w dłoni.
- Tu jest cukier, jeśli słodzisz.
- Tak, słodzę. Dziękuję, panie Wieśku.
Piłam gorącą herbatę i co chwila spoglądałam na zegar, wiszący nad fotelem Marka ojca. Minęło dopiero 10 minut a ja czułam, jakbym siedziała tu już dwie godziny!!!
Zadzwonił telefon. Pan Wiesiek wyszedł do przedpokoju. Wrócił z wiadomością, że Marek bardzo mnie przeprasza, ale zakwalifikowali go do drużyny, która jedzie na zawody, więc jeszcze jakieś pół godziny go nie będzie. Chciałby, żebym na niego poczekała, to później odwiezie mnie autem. Nie obrazi się jednak, jeśli wrócę do siebie.
Pomyślałam o tym, jak zmarznę stojąc o tej porze na przystanku w oczekiwaniu na autobus i aż się wzdrygnęłam.
- Wolałabym zostać tutaj. Mogę?
- Oczywiście.
I znów ta denerwująca cisza. Po raz kolejny spojrzałam na zegar a następnie moje oczy ześlizgnęły się na twarz pana Wieśka. Oczami jeździł po moich nogach. Poczułam jakiś dreszcz między udami, więc ścisnęłam je trochę mocniej, na co ojciec Marka skierował swój wzrok właśnie tam. Nagle podniósł spojrzenie i zauważyłam, że nieco się zarumienił, gdy spostrzegł, że go obserwuję.
- Czy mogę skorzystać z toalety?- tym razem ja przerwałam krępujące milczenie.
- Jasne. Na prawo, trzecie drzwi.
- Wiem. Dziękuję.
Weszłam do łazienki, opuściłam majteczki i usiadłam. W trakcie mojego sikania drzwi powoli się otworzyły i wszedł pan Wiesiek. Przestraszył mnie, ale z drugiej strony znów odezwało się znajome już swędzenie między nogami.
- Przyszedłem popatrzeć jak sikasz- powiedział, jakby to była najbardziej naturalna rzecz na świecie.
Teraz ja się zarumieniłam.
- Chodź, pomogę ci wstać. Te majteczki dookoła twoich kostek chyba trochę ci przeszkadzają…
Z jednej strony nadal zawstydzona- z drugiej ciekawa byłam jak to wszystko dalej się rozwinie. Zwyciężyła ciekawość.
- Dobrze. Może mi pan pomóc.
Pan Wiesiek lekko mnie uniósł i posadził na pralce. Majteczki zsunęły mi się jeszcze bardziej i teraz wisiały już tylko na jednej z nóg. Ojciec Marka znów przejechał mi wzrokiem po udach, kolanach, aż do palców, po czym głosem zmienionym z podniecenia, które widziałam w jego oczach, powiedział:
- Tak właściwie to te majteczki nie będą ci chyba aż tak potrzebne.
Zdjął je ze mnie całkowicie, powąchał i schował sobie do kieszeni, po czym jedną ręką zaczął gładzić mnie po wewnętrznych stronach ud.
- Podoba ci się to?
Kiwnęłam tylko głową, bo nie byłam w stanie nic z siebie wykrztusić.
Jego palce coraz głębiej wchodziły pod moją spódniczkę. Podniecenie narastało. Moje nogi rozsunęły się lekko, jakby same z siebie, a palce pana Wieśka trafiły w moją dziurkę.
- Lubisz jak cię tak dotykam?- rękoma jeszcze mocniej rozchylił moje uda, po czym pochylił się lekko. Poczułam jego język, ślizgający się między moimi nogami. Cichutko jęknęłam i rozpięłam bluzkę. Spojrzał na mnie, na moje piersi, uśmiechnął się lekko i wrócił pod spódnicę. Czułam jak z każdym przesunięciem jego języka robię się coraz bardziej mokra i gorąca. Jeszcze nigdy nie było mi tak dobrze. Teraz lizał mnie a jednocześnie wsuwał we mnie dwa palce.
Po chwili drugą ręką zaczął rozpinać zamek w spodniach, po czym wyjął swojego sporych rozmiarów kutasa. A na pewno większego niż Marka i jego poprzednika, z którymi współżyłam tylko po jednym razie.
- Dotkniesz go?- spytał pan Wiesiek. Nie musiałam odpowiadać. Myśl o tym, że trzeci stosunek w życiu odbędę właśnie za chwilę, z tym starszym, więc i doświadczonym facetem spowodowała, że moja ręka sama wyskoczyła do przodu. Złapałam jego przyrodzenie i wzięłam się za głaskanie go. Chyba robiłam to niezbyt wprawnie, bo pan Wiesiek przez moment sam kierował moją ręką, jak gdyby ucząc mnie jak powinnam to robić. Oczy już mu nie błyszczały; bił od nich blask.
W pewnym momencie wyjął kutasa z mojej dłoni, pochylił się w moją stronę, zsunął mnie niżej i zanurkował nim pomiędzy moje rozłożone na pralce nogi.
Jedno pchnięcie, drugie, trzecie… Leżałam i było mi tak wspaniale. Czułam ogromne podniecenie. Słyszałam, że ktoś jęczy z rozkoszy i nagle zdałam sobie sprawę, że to ja!
- Dobrze ci, maleńka? Pan Wiesiek sprawi, że nigdy tego nie zapomnisz!- złapał mnie za biodra i posuwał dalej z jeszcze większą energią. Teraz już nie jęczałam, tylko krzyczałam w ekstazie.
Tato Marka wyjął kutasa w ostatniej chwili, by sperma oblała mi piersi i twarz. Zobaczyłam kolejny błysk w jego oczach, kiedy przyglądał się jak rozmazuję sobie jego wytrysk po ciele i oblizuję palce.
Kiedy skończyłam pomógł mi zejść i ubrać się w rzeczy, rozrzucone po całej łazience. A potem sam, bez czekania na Marka, odwiózł mnie do domu. Majteczki jednak zatrzymał.
To opowiadanko piszę pod wpływem dzisiejszej rozmowy telefonicznej z Toffim. Konkretnie nakręcił mnie na to jego tajemniczy kolega z pracy. A oto co udało mi się spłodzić:
Był ciepły, letni wieczór 2005 roku. Tomek i jego kolega (nazwijmy go umownie Rafał) cholernie się nudzili, dlatego zdecydowali się na telefonowanie do wszelkich swoich znajomych; nawet tych, do których nie odzywali się już więcej niż rok (!!!). Ich zabawa trwała ponad dwie godziny i była niezwykle zajmująca. Dlatego Tomek był bardzo zaskoczony, kiedy w drzwiach stanęła… Maja. Ona również nie spodziewała się go w tym miejscu, więc była równie zdziwiona jak on. Rafał nie bardzo wiedział co jest grane, czemuż to Tomek tak się w tą pannę wpatruje. Domyślił się jednak, że to jakaś Toffiego znajoma, dlatego zaryzykował i się przedstawił.
- Co ty tu robisz?- zapytał w końcu Tomek.
- Mogłabym cię spytać o to samo.- odparła Maja.
- Pracuję. To chyba widać.
- Nie bardzo. Wygląda na to, że obaj się z kolegą opierdalacie.-tu posłała Rafałowi uśmiech, który zapewne miał uchodzić z uwodzicielski.
- Ale to do ciebie podobne.- dodała
Tomek lekko się zgasił, bo nie spodziewał się, że z Mai taka „światowa” dziewczyna.
- Potrzebuję pokój. Nie mieszkam już we Wrocławiu. Przeprowadziłam się. Ale to już chyba wiesz?
- Mhm- skinął głową Toffi.- Już dłuższy czas nie było cię widać na parafii. Czym się teraz zajmujesz?
- A jak myślisz? Czym mogłaby się zajmować panna taka jak ja?
- Nie wiem- Toffi powiedział to z grzeczności. Nie chciał Mai urazić, ale wyglądała jak najprawdziwsza prostytutka. Rozjaśnione na blond włosy, czerwone paznokcie, mini tak krótka, że bardziej się nie dało. No i bluzka z lateksu, która więcej odsłaniała niż zakrywała.
- Przyjechałam na targi erotyczne. Mam zamiar pobić rekord Lisy Sparxx. Rekord świata. No wiesz, w jeden dzień zaliczyła 919 facetów. Ja będę lepsza. Jak chcecie możecie przyjść. Pomożecie mi.
- Kiedy i o której?- zapalił się do pomysłu Rafał. Mimo, że miał już 27 lat, od dłuższego czasu nie miał dziewczyny. Liczba jego kontaktów seksualnych w ostatnim czasie spadła do zera. Teraz poczuł, jak jego kutas budzi się ze snu zimowego.
- Jutro po 12.00.
- Dopiero jutro?- spytał rozczarowany.
- No- odparła Maja i zrobiła balona z gumy.
Tomek chyba wyczuł do czego kumpel zmierza. W końcu jak on był mężczyzną (he, he). A że Maja była jego koleżanką, zaproponował:
- A nie chciałabyś trochę poćwiczyć przed konkursem? Rafał jest chętny…
- Ty też jesteś!- krzyknął nieco zmieszany Rafał.
Maja nic nie mówiła. Po stanie jej twarzy widać było, że intensywnie myśli. W końcu rozjaśniła się i odpowiedziała:
- No dobra. Ale najpierw dajcie mi jakiś pokój. I pojedynczo chłopcy, pojedynczo!
Kiedy Maja się ulotniła, Toffi zauważył blask radości jaki bił z oczu Rafała.
- Co, wreszcie sobie poruchasz?- zapytał kumpla.
- Tak…- rozmarzył się tamten.
- Tylko załóż gumę. Ona może mieć trypra, albo kiłę - Tomek sprowadził go na ziemię.
- Jesteś podły- próbował bronić dziewczyny.
- Nie. Ja tylko dobrze ci radzę.
Po jakiejś pół godzinie, która dla napalonego Rafała trwała wieki, Maja zadzwoniła pod numer, który jej wcześniej podali. Pierwszy „chętny” mógł się udać na górę. Toffi z grzeczności przepuścił kolegę.
Pokój, który chłopcy jej znaleźli, był jednoosobowy, ale łóżko w nim było całkiem spore. Na upartego zmieściłby się i Tomek. Teraz leżała na nim blond-dziwka w bardzo niedwuznacznej pozie. Nie było rady- Rafałowi musiał stanąć.
- Jak chcesz się kochać?- rzuciła znudzonym głosem.
- Wiesz…- zaczął skromnie- dawno tego nie robiłem…
- A robiłeś to w ogóle?- podejrzliwie zapytała dziewczyna.
- Taa… Jasne! Jestem mistrzem…
- Chyba BYŁEM- przerwała mu Maja.- No, chodź tu do mnie i pokaż co potrafisz.
Rafał trwał jednak jak przyklejony do podłogi i z otwartymi ustami patrzył… Widział (wyżej już wspomniane) blond włosy z lekkim odrostem, który nadawał fryzurze Mai wygląd lekko zaniedbany. Ale to właśnie sprawiało, że była tak pociągająca.
Widział lekko obwisłe już piersi o dużych, różowych sutkach. Płaski brzuch. Długie, opalone nogi. Rozwarte szeroko uda. Dziurkę, która zapraszała go swoim oczkiem, mrugającym spod spódnicy dziwki…
Fiut Rafała już prawie wyrwał z jego spodni.
- No chodźże wreszcie!- zniecierpliwiła się Maja.- Chciałabym się jeszcze wyspać przed jutrem. A przecież i Tomkowi coś się ode mnie należy. To stary znajomy, tyle nas kiedyś łączyło…
Rafał nie czekał już. Z prędkością światła rozpiął rozporek (na więcej nie miał siły) i rzucił się między rozwarte uda dziewczyny. Powstrzymała go jednak wyciągając dłoń, w której tkwiła „gumka”. Rozerwał opakowanie zębami i prędko naciągnął ją na wzwiedziony, żylasty członek. Wreszcie pozwoliła mu się w sobie zagłębić. Była śliska, pachniała różą i frezją; słodko. Rafał zanurzył twarz w jej duże piersi. Maja była doświadczoną prostytutką. Wyczuła, że niewiele brakuje do faceta orgazmu. Żal jej się go zrobiło, bo przecież nie zdążył się jeszcze pobawić; ani ona wykazać kunsztem. Może się spuszczać kilka razy, ale…
- Zwolnij, misiaczku, bo mi się schlapiesz zanim trafisz w dziurkę- pouczyła go.- Daj, zaczniemy od początku ewolucji seksualnej.
Zdjęła mu prezerwatywę. Nie spodziewający się tego Rafał poczuł jej gorące usta na swoim napęczniałym do granic przyrodzeniu. Zsunęła palcami skórkę i lizała językiem żołądź, jaja a potem ssała całego kutasa. Wkładała go sobie aż do gardła. Facet prawie natychmiast odleciał. Cały ładunek trafił do ust panienki. Połknęła.
- Dobra. Teraz twoja kolej- powiedziała Maja i rozłożyła szeroko nogi. Rafał nie czekał na zaproszenie. Wiedział, że taka zabawa zawsze doprowadzała go do stanu wrzenia. A potem pełny stosunek…
Cipka Mai była modnie podgolona. Rafał zauważył na włoskach kropelki. Widać nieźle ją podnieciłem- pomyślał. On sam uwielbiał zapach damskiego krocza. Ta dziwka nie mogła o tym wiedzieć, ale trafiła w sedno!- przeszło mu przez głowę. Tymczasem Maja świetnie sobie zdawała sprawę z tego, co robi. Ten koleś nie był jedynym amatorem takich zabaw. W burdelu, w którym pracowała, co chwilę musiała rozkładać nogi na życzenie klienta. Panowie wręcz kochali lizać jej szparkę. Zresztą nie tylko jej…
- Mmm… Grzeczny chłopiec- jęknęła paniena.- Może rzeczywiście coś jest w tym twoim „mistrzostwie”?…
Te słowa to była oczywiście blaga. Rafał nie wyróżniał się jakąś specjalną techniką. Maja postanowiła po prostu zrobić mu przyjemność.
- Jesteś świetny, kotku. Rób mi tak dalej…
Rafał tak się zapamiętał w swoim zadaniu, że głos, który usłyszał był dla niego wielką niespodzianką. Nie słyszał, kiedy Tomek wszedł do pokoju. Teraz lekko się speszył, gdyż w przeciwieństwie do Tomka, nigdy dotąd nie robił „tego” przy dodatkowej publice. Albo dodatkowych uczestnikach. Jakkolwiek na to patrzyć, poczuł się trochę głupio.
- Eee… Jeszcze nie skończyłem- powiedział nieśmiało.
- Widzę. Przyszedłem, bo się nudzę tam na dole. I tak sobie pomyślałem, że będziemy ją posuwać razem. Ostro posuwać.
- Razem???- zdumiał się Rafał.- Ale tak nie można- dodał, ale jego kutas miał inne zdanie. Było widać, bo mimo, że wcześniej już stał, po słowach Toffiego wyprostował się jeszcze bardziej.
- Można, można- uśmiechnęła się Maja.
Na te słowa przestał protestować.
- To jak chcecie…?
- Zrobiłaś mu już loda? No tak, po co pytam. Jasne, że zrobiłaś. W takim razie on ma nade mną przewagę. Trzeba ją zmniejszyć, nie?
- Ja…- chciał coś powiedzieć Rafał, ale Tomek mu przerwał.
- Ty bądź cicho, zdejmuj spodnie i wkładaj kapturek na swojego rycerza. Zapakujesz jej od tyłu. Pasuje?
- No jasne!
- Maja, wypnij mu dupkę!- komenderował.- A tu masz moje jajka. Zajmij się nimi, jak za starych dobrych czasów. Tak, jak tylko ty potrafisz.
Cała trójka kotłowała się po łóżku. Panienka na czworaka całowała i obrabiała chuja Toffiego. Od tyłu zaś czuła, jak Rafał nadziewa ją na swój rożen. Przy okazji miętosząc jej cyce. Maja jęknęła.
- Dalej, kurewko! Ssij go mocno! Nie leń się!- krzyknął Tomek
- Stary, czemu mówisz do niej tak brzydko?
- A co? Może nie jest kurwą? I bardzo lubi, kiedy się tak do niej mówi. Zawsze to lubiła. Prawda, suko?
- Och! Tak!- Maja znów jęknęła.- To mnie podnieca!
- Dalej, Rafał! Użyj sobie!- namawiał Toffi.
Ale Rafał jedynie, z jeszcze większym impetem, natarł na rozłożystą cipę. I eksplodował w niej. W tym samym momencie schlapał się Tomek, więc panienka poczuła w sobie na raz dwa orgazmy. Co za uczucie!- pomyślała.
- Już ci kiedyś mówiłam, że twoja sperma smakuje jak…- zaczęła, ale Tomek jej przerwał
- Taa.. Jak toffi. Wiem.
- A ja się zastanawiałem, skąd to twoje przezwisko- Rafał, po przeżytym przed momentem szczytowaniu, dopiero teraz dał radę się odezwać. Podniósł się z łóżka i zaczął zakładać spodnie.
- Co ty robisz?- Tomek spojrzał na niego jak na wariata. Maja zresztą też
- No… Ubieram się, chyba widać. Musimy wracać do pracy. I przecież już po wszystkim, nie?
Pozostała dwójka powoli pokręciła głową.
- Nie?…
- Nie martw się. Załatwiłem nam zastępstwo. Możemy się jeszcze pobawić.
- Ale jak, skoro…- tu spojrzał znacząco na dziwkę.
- Edukacja seksualna jeszcze nie skończona.- powiedziała.
- Rżnąłeś kiedyś panienkę w dziurkę?- zapytał Tomek.
- Tak! Przed chwilą…
Maja mu przerwała:
- Toffi ma na myśli tą drugą dziurkę.
- Mhm. Nie. Nie miałem okazji.
- Masz 27 lat i nigdy…!!!- zaczął zaskoczony Tomek, lecz kumpel uciął to krótkim „Nie!”.
- Zatem teraz ci się trafia. Przerżniemy tą kurwę na dwa baty! Zakładaj następną gumę. A ty, zdziro, dawaj oliwkę! Wiem, że ją masz. Takie rasowe kurwy jak ty muszą być zawsze przygotowane!
- Jest w mojej walizce.
Tomek zwlókł się z łóżka, podszedł do krzesła, na którym stała średniej wielkości walizka. Otworzył ją i zaczął kopać między rzeczami, które w niej były.
- Ej!- krzyknęła Maja- Pognieciesz mi ubranie na jutro! Wystarczyło zapytać! Jest w bocznej przegródce.
Tomek włożył rękę do kieszonki i oprócz butelki wyciągnął z niej jakąś małą torebeczkę, pełną białego proszku..
- Co to?- spytał zaintrygowany.
- Zostaw! To moje „wspomaganie”.
- Nie sądziłem, że z ciebie taka ćpunka.
- Oj tam, zaraz ćpunka!- obruszyła się dziewczyna.- A ty nie lubisz zabawić się w taki sposób od czasu do czasu? Nie wmówisz mi, że nigdy nie próbowałeś hery.
- Przestańcie gadać, tylko wracajcie na „plac zabaw”!- Rafał zdążył się już zdenerwować czekaniem na swój dziewiczy występ. Tomek jednym skokiem znalazł się przy łóżku, włożył Mai butelkę w odbyt i obficie nalał tam oliwki. Zatarł ręce i się położył.
- A teraz pracuj, ruro! Tak, żebym cię poczuł!
Panna usiadła na nim, przodem do niego i zajęła się swoją robotą. Pochyliła się i zębami gryzła Tomka po brodawkach sutkowych. Rafał tylko na to czekał. Założył gumkę i z całej siły pchnął Maję w kakao. Dziewczyna jęknęła- nie wiadomo, czy bardziej z rozkoszy, czy bólu.
- Och!… Jesteście cudowni, chłopcy! Proszę, wyjebcie mnie mocno!
- Jasne! Długo tego nie zapomnisz!- Toffi zapamiętale miętosił rękami jej cycki.- Pożegnaj się z jutrzejszym występem na targach. Cipsko za bardzo będzie cię bolało po tym, co z tobą zrobimy!
Oczy są zwierciadłem pragnień drzemiących w naszych duszach…
Jak w prawie każdą sobotę znalazłam się w zadymionym barze pijąc zimne piwo ze znajomymi .Po kilku próbach ogrania kilku osób w lotki usiadłam na swoim miejscu przy stoliku .Nagle poczułam czyjeś spojrzenie ma sobie. Rozejrzałam się po barze i moje oczy się spotkały się z oczami jakiegoś mężczyzny. Jego twarz była mi znajoma .ale nie mogłam przypomnieć sobie skąd znam tajemniczego osobnika. Wzbudzał we mnie miłe uczucia więc co chwila szukałam go wzrokiem jednocześnie plotkując ze znajomymi . Wypite piw dały mi się we znaki i poczułam ,że muszę skorzystać z toalety . Ta potrzeba delikatnie na swój sposób pieściła mnie w najczulszym miejscu mojego ciała. Zeszłam do toalety ,która znajdowała się w piwnicach lokalu ,gdzieś na końcu korytarza. Zrobiłam co miałam zrobić i korzystając ,że jestem przy lusterku nawilżyłam usta błyszczykiem.Otworzyłam drzwi na korytarz i zamarłam…Stał i czekał na mnie. Popatrzyliśmy sobie dłuższą chwile w oczy , zastygli w bezruchu po czym stanowczym ruchem wepchnął mnie ponownie do środka toalety rzucając na wypłytkowaną ścianę .Ukradł mi mnóstwo pocałunków. Wysłałam mu przyzwalające na wszytko spojrzenie i idąc tyłem trzymając go za pasek udałam się w stronę jednej z kabin. Po chwili byliśmy już w niej bezpiecznie zamknięci …Nieznajomy przez chwilę zadowolił się moją szyją i piersiami po czym stanowczym ruchem przejął całe moje ciało. Guziki w bluzce którą miałam na sobie były odpięte i koszula lekko ze mnie opadała odkrywając mi plecy . Czułam chłód płytek na których się opierałam i ciepło naszych ciał -mieszanka wybuchowa…Minęło dosłownie kilka minut jak nie jedna , gdy udało mi się wreszcie złapać głęboki, solidny oddech …Mój kochaś też zdążył już eksplodować . Wyszedł pierwszy. Ja powróciłam przed lusterko by doprowadzić się do porządku . Ponownie nawilżyłam usta błyszczykiem i jakby nigdy nic wróciłam do stolika jakby nic się nei stało. Któż mógłby podejrzewać jak wiele zrobiłam w tak krótkim czasie… Potem spotkałam go… na wykładzie w mojej uczelni, gdzie mamy więcej toalet do wykorzystania.
Zabawa w Hotelu
Było już pózno, chyba kolo 23.oo kiedy to w końcu wygoniliśmy ostatniego znajomego..ilez to można pić myślałam sobie. Zamykając za nim drzwi zaczełam sprzątać na stole, troszke się nabrudziło…Jackowi zaś powiedziałam żeby pościelał łóżka… jak duże było moje zdziwienie gdy wróciłam z kuchni…łóżka i owszem pościelane były no ale czemu złączone ze sobą? Ehhh a co tam, może i tak będzie lepiej..przynajmniej nie spadne (taaa nie spadne, co Ty sobie myślisz przeciez wiadomo że zaraz sie na niego rzucisz). Pobiegłam szybko do łazienki, nie ma to jak WC w holu hotelu…lepiej już być nie może. Wziełam szybki prysznic i wróciłam do pokoju wyganiając już od drzwi Jacka żeby też szedl się umyć!! Zwinnie mu to poszło no ale nic dziwnego, w końcu nie widzieliśmy się pare dobrych tygodni, wskoczył jednym susem do łóżka i zaczął ze mną rozmawiać…nie no jak tak możesz sobie pomyślałam… i zatkałam mu usta moimi spragnionymi pieszczot wargami, język mój domagał się tych pieszczot od dawna więc nie przestawał wędrować… po chwili opuścił usta i zszedł niżej do prawego uszka, przygryzając je odrzuciłam swoją kołdre… znów zjechałam niżej…teraz szyja, muskałam ją delikatnie a moje ręce zaczeły wędrować po jego torsie. W pewnej chwili poczułam jego ręce, próbowały zdjąć moją koszulke, pomogłam mu w tym i teraz widział moje duże piersi całkiem nagie… rzucił mnie na plecy zaczął je mocno całwać aż sutki stały się twarde i stojące…odchyliłam głowe do tylu z rozkoszy kiedy jego język zszedł niżej i niżej czyłam jego ciepłe dłonie na brzuszku, czułam jak zdejmują mi majteczki…jego ciepłe usta całowały teraz moją myszke. Mrrrr zamruczałam z podniecenia kiedy wbił się między nóżki lekko dotykając lechtaczke… mrrr druga fala uniesienia gdy przygryzł ją delikatnie wargami… złapałam go za włosy, wbijałam palce i próbowałam przyciągnąć do siebie. Jednak on był zdecydowany doprowadzić mnie do orgazmu…wiedział że uda mu się to ponieważ zaczełam się wić z rozkoszy i coraz szybciej oddychać!! mrrrrrrrr wbiłam paznokcie w pościel, mrrrr odchyliłam głowe do tylu i znów jęk kiedy poczułam jak fala gorąca rozpływa się po moim ciele. Takkkk!!!!!! Podziekowałam mu za ten wspaniały orgazm soczystym pocałunkiem i tuląc się do niego glaskałam po rozgrzanym torsie… i tak dłuższą chwile gdy w końcu postanowiłam “zająć” się nim. Zaczełam od muskania jego sutków, schodząc niżej zataczając kręgi aż doszłam do przyrodzenia…czekał na mnie, złapałam go w ręke i delikatnie zaczełam ruszać przy okazji calująć w około penisa. Kiedy był już gotów usiadłam delikatnie i zaczełam się poruszać to w góre to w dół… moje usta znów odnalazły jego wargi, całowałam go chwile aby potem móc podnieść się i odchylić do tyłu aby widział moje “falujące” piersi. Przyspieszyłam ruchy gdy złapał mnie w pasie i przyciskał do dołu, słyszeliśmy nasze oddechy…czułam jak nasze podniecenie rośnie i rośnie aby w końcu opaść….. c.d.n
Wszyscy nieświęci balują na cmentarzu
Było już dawno po północy ,gdy postanowiliśmy przejść się na cmentarz. Noc była ciepła jak na początek listopada . Szliśmy chodnikiem obok pustej drogi trzymając się za ręce . Tej nocy cmentarz wyglądał inaczej niż zwykle . Ludzie zadbali ,żeby groby pierwszego listopada były zadbane. Nowe kwiaty, umyte płyty, porozpalane znicze…Szliśmy alejką ,która dzieliła cmentarz na połowy. Pomimo blasku bijącego z rozpalonych zniczy atmosfera pozostała mroczna w w powietrzu unosiła się groza. Skręciliśmy i udaliśmy się na grób moich pradziadków. Miał pomieścić wiele osób więc był bardzo duży.Przy tabliczce leżały kwiaty a na dole grobu porozstawiane były znicze. Usiadaliśmy na ławeczce koło grobu.Po chwili panująca atmosfera zaczęła nas podniecać . Mój partner przytulił mnie i zaczął całować .Wstałam i siadłam na grobie ciągnąc za sobą swojego kochasia za szalik…ach ile w nim było życia w przeciwieństwie do tego miejsca… Całowaliśmy się jeszcze przez chwilę ,gdy zaczął mnie rozbierać. Po chwili leżałam półnaga na grobie…Po chwili stanowililiśmy już jedność. Kurtka ,którą miałam na sobie ślizgała się na marmurowej płycie więc złapałam się rękami za jej koniec . Musiałam też być śliska w środku bo jeszcze nigdy nie byłam aż tak podniecona.Kryzys została zażegnany i mogliśmy rozkoszować się to chwilą. W międzyczasie mój kochaś zrobił mi pokaźna malinkę nasz szyi .Tej nocy nigdy nie czułam go w sobie tak dokładnie . Myślałam ,że te sex nas zabije . Potem zaczął mnie lekko łaskotać co wzbogaciło moje doznania .Po chwili byłam już załatwiona.On z resztą też …jego sperma wylądowała na mojej bluzce .To była krotka, niesamowita chwila ,której nie zapomnimy na pewno do końca życia.Od tego czasu jesteśmy kolekcjonerami mocnych wrażeń.
Fantazje wieśniaczki
Nadszedł kolejny wieczór ,gdy po oporządzeniu gadziny chciałam jak najprędzej położyc się spać. Miałam jeszcze trochę roboty przy ogarnianiu chałupy ,ale myślami byłam w swoim łóżku otulona pierzyną z gęsimi piórami,które sama skubałam popychając ploty z tutejszymi dziołszkami .Siadałyśmy tak często i obdzierając pierze marzyłyśmy razem o tutejszych chłopkach i o igraszkach jakich mogłybyśmy się z nimi dopuścić . Dziołszki pociekły do domu a ja z podniecenia całą noc nie mogłam zmrużyć oka. Na samą myśl ,że jakiś Staszek czy Zdzisiek kiedyś zagości w moim ciele dostawałam dreszczy . By ożywić i wzmocnić te swoje wyobrażenia zaczęłam się zabawiać swoim najwstydliwszym punktem swojego ciała .który ukrywałam przed chłopkami. Dopiero po potrojonej porcji dreszczy,które przyniosły mi ukojenie udało mi sie zasnąć. Chyba miałam nieprzyzwoite sny bo wstałam w południe i byłam dość zadowolona. Potem wyszłam za stodołę paść gęsi. Z daleka ujrzałam układającego siano Staszka.Moje myśli od razu przeniosły się na kopkę siana ułożoną przez Staszka na której grzeszyliśmy w blasku słońca…Staszek uśmiechnął się do nie i pomachał mi grabiami.Czułam,że wie o czym myślę i z rumieńcami na polikach uciekłam do domu.Wieczorem poszłam wydoić krowę. Wzięłam taboret i wiadro i pognałam w okolice obory . Mućka czekała.Zaczęłam ciągnąc ją za cycki zastanawiając się czy penisa Staszka czułabym podobnie w dłoni…A może Staszek ma ogromny narząd? Ciekawe czy zmieściłabym go w ręce? Potem skupiłam sie na mleku wyciekającym z cycków i zastanawiałam się ile męskiego nektaru wydobyć mógłby z siebie taki Staszek …i chyba przywołałam tymi swoimi myślami Staszka. Bo nagle usłyszałam znajomy głos .Odwróciłam się i ujrzałam najwyraźniej zachwyconego widokiem dziewicy dojącej krowę…Staszek cierpliwie czekał aż dokończę robotę . Gdy wiadro było pełne poszłam przecedzić mleko i wpędzić gęsi ,któe pasły się za stodołą. Staszek mi towarzyszył. Gdy dotarliśmy do łąki na której pasły się gęsi Staszek zaczął mnie całować.Położył mnie na oroszonej trawie i zaczął molestować moje udo . Potem jego palec zagłębił się w moim skarbie. Na początku się wstydziłam ale skoro i tak zdążył już zobaczyć i namacać mój kobiecy wdzięk ,to po co miałam uciekać…Leżałam tak na trawie ,gdy Staszek spuścił spodnie i wtargnął we mnie . Na początku musiałam się przez chwile oswoić z intruzem ,który znalazł sie w moim ciele . Co chwila penis Staszkowi uciekał bo bidny wpadał w poślizg na mokrej od rosy trawie. Ale dobrnęliśmy do końca . Potem zadowolona ze zrzucenia wianka poszłam wpędzić gęsi i pozbierać jaja. I tej nocy nie spałam myśląc o tym co zrobił mi Staszek. Teraz wymykam sie w nocy z domu i spotykam sie ze Staszkiem koło stawu…
Zakupy
Znowu spotkaliśmy się dopiero wieczorem. Po dłuższej chwili siedzenia w samochodzie postanowiliśmy jechać na lody do maka . Zasmakowaliśmy cudownych lodów w polewie czekoladowej i wróciliśmy do auta a że mieliśmy sporo czasu a noc była jeszcze młoda, to udaliśmy się do czynnego cała dobę Tesco ,które sąsiaduje z makiem. Zaczęliśmy buszować po sklepie . Jak na dość późną porą w było dość sporo klientów. Doszliśmy do stoisk z ubraniami . Od razu naszą uwagę zwróciły damskie,satynowe piżamki . Chwyciłam kilka wieszaków i pobiegłam do przebieralni. Gdy byłam przebrana odsłoniłam lekko kotarę, rozejrzałam się i przywołałam swojego kochasia .Zaczął lekko głaskać i całować moje ramiona jednocześnie wolno opuszczając ramiączka z piżamy. Objęłam jego szyję rękami izaczęłam go całować. Po krótkiej chwili obrócił mnie lekko rzucając na ścianę . Poczułam jego dłoń na moich udach i tyłku. Wszystkie pieszczoty i świadomość tego, że w każdym razie ktoś może nas nakryć zaczęła mnie doprowadzać do szaleństwa. Gdy zachwycił mnie za włosy i zaczął pieścić moją szyję i gryźć mnie po uszach moje szaleństwo zamieniło się w obłęd. Chwyciłam się wieszaków i ustawiłam gotowa do boju. Po chwili był już we mnie. Zaczął się wkradać w moje ciało gwałtownie a ja czułam ,że nie jestem już w stanie nawet trzymać się wieszaków. Na chwile wycofał się i odwrócił mnie do siebie ,żeby mnie pocałować i pobawić się trochę moimi piersiami . Zaczęliśmy się trochę szamotać w tej ekstazie i wtedy zerwał mi się łańcuszek ,który miałam na szyi. Schyliłam się ,żeby go podnieść i wtedy zobaczyłam buty , które zapewne należały do jakiejś starszej pani . Pewnie podsłuchiwała. Nie zmieniając pozycji zaczęłam wspomagać penisa mojego kochanka ustami .Babcia zapewne nie wytrzymała bo po chwili spod kotary nie było widać znajomych mi butów. Wróciłam więc do pozycji wyjściowej i dokończyłam z partnerem co zaczęłam. Kochaliśmy się bardzo krótko, ale intensywnie. Musiałam bardzo głęboko oddychać ,żeby nie wydobywać z siebie odgłosów . Przez te kilka minut prawie spłonęłam z rozkoszy. Po całym zajściu udaliśmy się do kasy ,żeby zakupić piżamkę jako symbol naszej rozpusty . Spotkałam tak wyraźnie podirytowaną kobietę w staroświeckich butach z nieco młodszą kobietą- pewnie jej córką albo synową. Stała tuż przede mną . Gdy położyłam na taśmę piżamę o mało nie zjadła mnie wzrokiem . Udało mi się ją spotkać na parkingu .Gdy wsiadałam do auta obdarowałam ją lubieżnym ,pełnym satysfakcji uśmiechem .Miałam wrażenie ,że zaraz resztką sił podbiegnie do naszego auta i zabierze nam kluczyki ,żebyśmy nie mogli już zaznacz rozkoszy. No cóż starość nie radość .Trzeba korzystać z życia póki ma się wigor !!!
Grzybobranie
Szłam po lesie w poszukiwaniu grzyba jadalnego. Borowik wielki mi się marzył. Szukałam szukałam, pochylałam sie pochylałam
ale nic nie uzbierałam:( To dąb to sosna, pogoda była iście radosna.
Słoneczko świeciło, miałam na sobie krótką sexowna spódniczkę z lekkim rozcieńciem na dole,różową bawełnianą bluzkę z koronką nad piersiami, buty płaskie z zaokrąglonymi czubkami. Las wydawał się ogromny, powietrze było niezwykle świeże, sama przyjemność. Aż tu nagle ujrzałam pięknego duzego brazowego sliskiego maslaka rosnacego tuz pod krzakiem. Niesamowicie uradowana podbiegłam do tegoż owocu natury. Przychyliłamm sę i wyciągnęłam dłon zeby go zerwać. Wtem niespodziewanie
poczułam mocne ukłucie w tylnej części ciała. Na mojej twarzy pojawił się lekki grymas. Odwróciłam się, tego widoku nie zapomnę nigdy. Pięćdziesięcioparoletni leśniczy z bujnym zarostem postanowił znależć schronienie dla swojego kutasa w mojej pupci. Leśniczy wykonywał rytmiczne uderzenia aż zapierało mi dech w piersiach. Operował olbrzymim narzędziem, czułam go w każdej części swojego już mocno rozpalonego ciała. Rzucił mnie na ściółkę leśną, gwałtownie szarpnął za spódnice i wszedł we mnie
z nieziemska siłą. W tym momencie poczułam jak rozrywa mnie od środka z wielkiego podniecenia. Po kilku takich ruchach stanął nade mną i dokańczał akt swoimi dłońmi. Po niedługim czasie na twarzy poczułam gorącą gęstą lawę, która jak klej skleiła mi rzęsy. Gdy zdołałam otworzyć oczy owego sprawcy
już nie było widać w gęstym lesie. I tak z jednym grzybem wróciłam do domu. Od tej pory w każdej wolnej chwili chodze do lasu.
Gnijąca panna młoda
Porzuciłam miłość na rzecz czerpania z życia wszystkiego co się da . Byłam młoda i miałam do tego prawo. On chciał zaręczyn, wspólnego mieszkania a ja chciałam każdego dnia być gdzie indziej, mieszkać w innym kraju i dalej się bawić . Doszliśmy do porozumienia-wyjadę na trochę , spełnię swoje marzenia ,ale wrócę a po moim powrocie zaręczyny, ślub, dzieci… Jednak zaczarowana magią innego życia, dużymi zarobkami zostałam . I tak nasze drogi się rozeszły . Po trzech latach od mojego wyjazdu dostałam zaproszenie na jego ślub . Był zaręczony z moją przyjaciółką o dłuższego czasu a ja w związku z tym poproszona zostałam o bycie świadkiem. Serce mi się krajało , ale zgodziłam się . Wróciłam do Polski . Wszyscy przejęcie byli zbliżającym się ślubem . Dzień przed ceremonią odbyło się symboliczne pożegnanie z wolnością . Chyba nie powinnam pić tak dużo alkoholu na wieczorze w panieńskim. Zamiast głupawi alkoholowej dopadł mnie smutek i złość na samą siebie ,że to nie ja jestem na miejscu . Miałam wszystko…oprócz miłości…czyli tak naprawdę nie miałam nic . Zrozpaczona wyszłam z imprezy .Po drodze popijałam wino ,które miałam w butelce. Zaczęłam się lekko zataczać. Nie wiem jak to się stało ,ale znalazłam się koło domu Pawła u którego odbywał się wieczór kawalerski. Psy zaczęły szczekać a na balkonie pojawił się mój kochany . Pędem zerwał się z balkonu i wprowadził mnie na podwórko . Usiedliśmy na huśtawce , która stała na werandzie . Po opróżnieniu butelki wina zaczęliśmy się całować .Chłopcy musieli być już ładnie zalani skoro nie zauważyli zniknięcia przyszłego pana młodego. Rafał wstał i chwycił mnie za rękę .Poszliśmy do sadu ,który był za domem Pawła . Położyliśmy się na hamaku .Leżałam a on rozpinał mi delikatnie guziki przy koszuli co chwila spoglądając mi w oczy .Zaczęliśmy się kochać…bardzo delikatnie…właściwie to Rafał we mnie przebywał ciągle mnie całując i ruszając się raz na jakiś czas. To było cudowne. Zaczęłam go lekko łaskotać a on spadł .Leżał plecami na trawie a ja spoglądałam na niego z hamaku. Opuściłam rękę i zaczęłam go lekko głaskać po brzuchu i twarzy . Zaczął się prężyć a jego męskość powiększać się jeszcze bardziej. Zeszłam hamaku i stanęłam okrakiem nad nim. Podał mi ręce i delikatnie, wolno zaczął ściągać do siebie . Po chwili był we mnie ponownie. Kochaliśmy się długo i namiętnie . Jakieś 13 godzin od tego zajścia on stał na ślubnym kobiercu …W momencie składania przysięgi zawahał się przez chwilę ,jego wzrok zawiesił się na mnie . Kiwnęłam mu znacząco ,żeby kontynuował uroczystość…już wtedy wiedziałam ,że tej nocy tak naprawdę byłam zła na to ,że ośmielił się ułożyć życie z inną a ja dalej jestem samotna. Miłość ,która do niego czułam wygasła w dniu mojego wyjazdu trzy lata temu…a może ta naprawdę nigdy go nie kochałam…może potrzebowałam go tylko po to by zagłuszyć samotność…
USA
To był pozornie zwykły dzień. Z samego rana pokłóciłam się ze swoim chłopakiem. Ileż to można walczyć z jego kolegami. Skoro woli ich towarzystwo to trudno. Cały dzień chodziłam wściekła na wszystko i wszystkich. Koło godziny 16tej dostałam smsa o treści:” Jeśli uważasz ,że jest jeszcze dla nas jakaś szansa ,to przyjdź. Mieszkam w hotelu Patria –pokój 590.” Nie miałam w książce zapisanego numeru komórki z której dostałam smsa więc domyśliłam się ,że to pomyłka. Odpisałam . Nadawcą wiadomości był miły mężczyzna .Nawiązaliśmy kontakt smsowy. Po dwóch godzinach stukania w komórkę postanowiliśmy się spotkać w hotelowej restauracji o 20 tej . Miała mało czasu na przygotowania więc pędem pobiegłam pod prysznic . O 19:30 z moich prostych włosów zrobiły się piękne czarne loki, które lekko opadały na moje odsłonięte ramiona. Miałam na sobie lekką, zwiewną sukienkę i sandałki na lekkim obcasie . Makijaż również był gotowy . Musnęłam jeszcze usta szminką i chwyciłam torebkę . Równo o 20tej taksówka podwiozła mnie pod hotel . Zadzwoniłam do nieznajomego, że już jestem . Na jego widok zaparło mi dech w piersiach . Łukasz bo tak miał na imię okazał się być bardzo atrakcyjnym facetem . Kolacja była wyśmienita , towarzystwo również .Wyjaśniliśmy sobie sprawę pomyłkowego smsa. Okazało się ,że Łukasz pracuje i mieszka w Stanach Zjednoczonych a do Polski wrócił na kilka dni w interesach mając nadzieję ,że odzyska względy kobiety którą kocha .Dowiedziałam się też ,że jest to jego ostatnia noc w Polsce i że jutro w południe wylatuje do Ameryki. Po wypiciu paru lampek wina zaczęliśmy schodzić na intymne tematy naszego życia. Po wypiciu szóstej lampki wiedziałam już jak była dziewczyna z którą stracił dziewictwo , jakie lubi pozycje. Wiedziałam również o jego problemach łóżkowych . I on wiele się o mnie dowiedział . Chyba po ósmej lampce postanowiliśmy przenieść to miłe spotkanie do pokoju w którym mieszkał Łukasz. Zaczęliśmy się całować już w windzie . Pokój Łukasza był jakby stworzony do sex .Wszystko było tam takie zmysłowe i to łóżko…marzenie. Po chwili moja czerwona sukienka i bielizna leżały już gdzieś na podłodze wymieszane z ubraniami Łukasza .Nieznajomy szybko przejął inicjatywie i porządnie przetrzepał mi futerko . Byłam wściekła na chłopaka więc pozwalałam mu się chłonąc maksymalnie …To będzie idealna zemsta-ciągle sobie powtarzałam. Nagle moje myśli przerwało uczucie rozkoszy, które było nie do wytrzymania . Nasz sex zakończył się obustronnym sukcesem . Myślałam, że to koniec miłosnych igraszek ,ale myliłam się . Łukasz położył się na łóżku i zaczął przywracać swój organ do mojego ulubionego stanu . Pomogłam mu i po chwili wyjęłam z ust olbrzyma ,który znowu chciał mnie rozerwać . Łukasz położył mnie na wznak i zaczął się ze mną drażnić . To już prawie we mnie był delikatnie mnie łaskocząc a za chwile uciekał . W końcu jednak ponownie zagościł w moim ciele. Oparłam swoje nogi na jego ramionach . W ten sposób jeszcze lepiej go czułam w sobie .Wtedy on zaczął palcem zaczął bawić się moją druga dziurką pobudzając mnie jeszcze bardziej . Widząc ekstazę jaką wywołuje poczynanie jego palca kazał mi zmienić pozycje . Nie wierzyłam ,że sex analny może być aż przyjemny. Potem wyjechał a ja nie spotkałam go nigdy więcej. Ta noc dała mi siłę ,która pomogła mi przeciwstawić się kawalerskim przyzwyczajeniom mojego chłopaka .Poczuł się zagrożony i od tamtego czasu ja byłam dla niego najważniejsza.