One Comment to 'Boski jestem ja to wiem'
Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Boski jestem ja to wiem'.
:: Trackbacks/Pingbacks ::
No Trackbacks/Pingbacks
Powoli zbliżał się piękny okres dni, na które czekaliśmy długo. Trening alkoholowy rozpoczął się już dawno, więc nie było tutaj mowy o zadyszce alkoholowej, bo o tym tutaj mowa. Obudziłem się jak zwykle około 9:30, podnosząc swe ciężkie ze zmęczenia powieki, ujrzałem po drugiej stronie pokoju, mojego alkoholowego kompana. Był to Markus, chodziły pogłoski, że nie ma “chuja we wsi” na tego młodzieńca. Sponiewierać potrafił każdą, każda też widziała w nim Boga. Na internetowym czacie występował pod pseudonimem rocco. Kochały go setki, on nie kochał żadnej, jego zwierzęcy instynkt widział tylko jędrne pośladki, twarde sutki. Uwielbiał jak dziewcze wije się w tańcu erotycznym, pobłażliwie poddaje się swemu władcy, jak wie kiedy klęknąć i kiedy powstać. Pijąc poranna herbatę “minutkę” zauważyłem coś dziwnego, Markus siedział przy komputerze przeglądając oferty płatnego seksu, anonse erotyczne na stronie www.kroliczek.org. Był zrozpaczony swoją tymczasową abstynencja seksualną. Zmartwiłem się. Zastanawiałem się jak tu pocieszyć jego schorowane serce. Wpadłem na dziki pomysł, iście gorący. “Markus dziś wbijamy się na imprezę do akademika damskiego” - powiedziałem uradowany. Na jego twarzy wreszcie zawitał uśmiech, pomyslał, a nóż coś wrzucę dziś na rożno ;D. Jak to mówił “kupiliśmy litre” i poszliśmy na imprezę. Podążając w stronę szczęścia, zapukaliśmy w drzwi przesyconego seksem akademika. Otworzyły nam dwie śliczne dziewczęta. Przechodząc na salony akademickiego życia upiliśmy wszystkie 40 kobiet. Akcja rozegrała sie szybko, buty kleiły się do podłogi od rozlanego alkoholu, w tle leciały rytmy “jestem niezły ha ha”, przeboje boysów i ogólnie świetna muzyka. W powietrzu unosił się zapach spoconego damskiego ciała. Ciała o którym Marek marzył od rana. Ciała gorącego, wilgotnego, wijącego się, oddającego ciepło. Zdążyłem się jedynie odwrócić po plastikowy kubek wspaniałego nektaru, a tu na korytarzu rozległ się dziki dziewczęcy pisk. Od razu wiedziałem że rekin zaatakował. Markus wywijał śliczną wysoką blondynką to w tą to w tamtą, łapczywie chwytając za jej jędrny pośladek, wielkie falujące piersi jak melony :D. Marysia, bo tak jej było na imię nie czuła na sobie wzroku 50 osób które patrzyły na ten wspaniały spektakl. Fala podniecenia tak uderzyła jej do głowy, że odwzajemniła pieszczoty Markusa, zuchwale rozpinając jego spodnie, rozrywając też jego bawełnianą koszulkę. Czuli się jakby nikogo nie było, niektórzy patrzyli, niektórym było głupio zerkać, a inni krzyczeli dawaj dawaj weź ja od tyłu!!! Stało się, rzucił ja na ścianę unosząc pół metra nad ziemią, podwinał stringi z napisem “sweet bear” i rozpoczął dzieło. Jego nabrzmiały członek zanurzył się głęboko w jej ciele, Marysia lękliwie zajęczała, ścisnęła pięści, oddając się całkowicie swojemu władcy. Czuła, że nie ma juz wyjścia, nie oglądała nigdy filmu z rocco, nie wiedziała jak to jest być “zerzniętą na maksa”. Markus długodystansowiec nigdy nie dawał za wygraną, walczył do końca, do ostatniej kropelki potu i spermy. Wyczyny ich były różnorodne, to na stojąco,na stoliku, to od tyłu, to w powietrzu istne akrobacje, za takie widowisko powinno sie płacić, pomyślałem, niebywale się uśmiechając. Po godzinie penetracji i 3 szczytowaniach Marysi mój bohater poczuł niedosyt. Obawiałem się najmocniejszego, zmienił miejsce docelowe swojego napierania na to drugie, Marysia zawyła po raz drugi, tym razem nie ukrywając swojego niezadowolenia. Nie miała dużo do gadania, M. docisnął ją do ściany, tynk leciał na podłogę. Zerwał ostateczne szczątki odzienia umoczone w ślinie, śluzie, pocie, pozostali zupełnie nadzy. Marysia już nie miała siły, czuła się jak zagryzana przez lwa kozica. Bolały ją wszystkie mięśnie, wydarła się ze szczęk markusa, uklęknęła chcąc dokończyć swój największy życiowy test - USTNIE. Wtedy nie wiedziała za pewno, że to będzie najgorszy jej ‘oral exam’ jakikolwiek przeżyła do tej pory. Delikatnie chwytając wargami jego członka, zaczeła go masować językiem, Markus jednak dopchnął ją zupełnie do siebie. Widząc że dusi się 20centymetrowym smakołykiem trochę sie opanował. Wyrzucił wreszcie z siebie to co tkwiło w nim od wczoraj. Biała maź pokryła cała twarz biednej Marysi. Tak skończyła się nocna wirażka Markusa. Obudził się następnego dnia, już nic nie pamiętając.
…wporzo tekst, chyba znam Markusa, jak wroce z USA wezmiemy “litre” i pojdziemy na balet