Gnijąca panna młoda

Posted By dioda

Porzuciłam miłość na rzecz czerpania z życia wszystkiego co się da . Byłam młoda i miałam do tego prawo. On chciał zaręczyn, wspólnego mieszkania a ja chciałam każdego dnia być gdzie indziej, mieszkać w innym kraju i dalej się bawić .  Doszliśmy do porozumienia-wyjadę na trochę , spełnię swoje marzenia ,ale wrócę a po moim powrocie zaręczyny, ślub, dzieci… Jednak zaczarowana magią innego życia, dużymi zarobkami zostałam . I tak nasze drogi się rozeszły . Po trzech latach od mojego wyjazdu dostałam zaproszenie na jego ślub .  Był zaręczony z moją przyjaciółką o dłuższego czasu a ja w związku z tym poproszona zostałam o bycie świadkiem.  Serce mi się krajało , ale zgodziłam się . Wróciłam do Polski . Wszyscy przejęcie byli zbliżającym się ślubem .  Dzień przed  ceremonią odbyło się symboliczne pożegnanie z wolnością . Chyba nie powinnam pić tak dużo alkoholu na wieczorze w panieńskim.  Zamiast głupawi alkoholowej dopadł mnie smutek i złość na samą siebie ,że to nie ja jestem na miejscu  . Miałam wszystko…oprócz miłości…czyli tak naprawdę nie miałam nic . Zrozpaczona wyszłam z imprezy .Po drodze popijałam wino ,które miałam w butelce. Zaczęłam się lekko zataczać. Nie wiem jak to się stało ,ale znalazłam się koło domu Pawła  u którego odbywał się wieczór kawalerski.  Psy zaczęły szczekać a na balkonie pojawił się mój kochany  . Pędem zerwał się z balkonu i wprowadził mnie na podwórko . Usiedliśmy na huśtawce , która stała na werandzie . Po opróżnieniu butelki wina zaczęliśmy się całować .Chłopcy musieli być już ładnie zalani skoro nie zauważyli zniknięcia przyszłego pana młodego. Rafał wstał i chwycił mnie za rękę .Poszliśmy do sadu ,który był za domem Pawła . Położyliśmy się na hamaku .Leżałam a on rozpinał mi delikatnie guziki przy koszuli co chwila spoglądając mi w oczy .Zaczęliśmy się kochać…bardzo delikatnie…właściwie to Rafał we mnie przebywał ciągle mnie całując i ruszając się raz na jakiś czas. To było cudowne. Zaczęłam go lekko łaskotać a on spadł .Leżał  plecami na trawie  a ja spoglądałam na niego z hamaku. Opuściłam rękę i zaczęłam go lekko głaskać po brzuchu i twarzy . Zaczął się prężyć a jego męskość powiększać się jeszcze bardziej. Zeszłam  hamaku i stanęłam okrakiem nad nim. Podał mi ręce i delikatnie, wolno zaczął  ściągać do siebie . Po chwili był we mnie ponownie. Kochaliśmy się długo i namiętnie . Jakieś 13 godzin od tego zajścia on stał na ślubnym kobiercu …W momencie składania przysięgi zawahał się przez chwilę ,jego wzrok zawiesił się na mnie . Kiwnęłam mu znacząco ,żeby kontynuował  uroczystość…już wtedy wiedziałam ,że tej nocy tak naprawdę byłam zła na to ,że ośmielił się ułożyć życie  z inną a ja dalej jestem samotna. Miłość ,która do niego czułam wygasła w dniu mojego wyjazdu trzy lata temu…a może ta naprawdę nigdy go nie kochałam…może potrzebowałam go tylko po to by zagłuszyć samotność…

wrz 23rd, 2007

One Comment to 'Gnijąca panna młoda'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Gnijąca panna młoda'.

  1. Piotr said,

    “Jednym sÅ‚owem” – masz Dziewczyno szczęście a On RodzinÄ™ – wszyscy zadowoleni ;)

:: Trackbacks/Pingbacks ::

No Trackbacks/Pingbacks

Musisz być zalogowany by móc napisać komentarz.

Ostatnie teksty

Archiwum

Opowiadania

Strony

Polecamy:

Logowanie