Bileciki proszę

Posted By admin

Był to dzień 21 września. Cała akcja toczyła się w pędzącym pociągu relacji Wrocław - > Warszawa.Jako, że nie paliłem, zajełem miejsce w przedziale dla niepalących. Po jakims czasie, dosiadł się do mnie meżczyzna, wyglądaj mi na biznesmena, wiek około 35 lat,Brunet w eleganckich ciuchach z bystrym spojrzeniem. Z powodu upałów drzwi zostawilismy otwarte. Pewnie teraz wszyscy pomyśleli,że miało miejsce zajście gejowskie;P nie no oczywiście, że nie. Po około 25 minutach pociąg zatrzymał sie na stacji, wsiadło pare osób. Po sygnale ruszył, jednak w pewnym momencie ktoś głośno krzyknąl “stop”. Stanął w momencie jak robot na zawołanie. W drzwiach wagonu pojawiła się rudowłosa piękność. Trudno mi opisać takie niebiańskie stworzenie. Wytwór doskonały, który nagle trafił do pociągu brudnych, przemokniętych
potem ludzi. Ów niewiasta oczywiście nie wiedząc czemu, usiadła w naszym przedziale. W jednym momencie pomyślałem pewnie to samo co ten facet “dar spadł mi z nieba”. Już w pierwszych 2 minutach spowodowała palpitacje serca biznesmena, który poczuł na sobie jej ciało, kiedy to pociąg gwałtownie ruszył, powodując upadek piekności. Diana bo to jak osobiście nazwałem, przeprosiła pana, mowiąc czule
“sorry”. Trudno mi opisać wyraz twarzy tego człowieka. Mogę go jedynie porównąc do mojego uśmiechu jak dostałem rower górski na komunie.Diana rozpoczeła rozmowę, nie wtrącałem sie, jedynei obserwowałem i słuchałem, udając że śpię. Tematy różne poruszali, począwszy od mundurków giertychowskich aż po uprawę perukowca czerwonego. Jednak nie przypuszczałem, że usłyszę to co do mnie doszło w pewnym momencie, Diana powiedziała “dość tego pierdolenia” 150zl pasuje?? biznesmen nie zrozumiał, o co tak dokładnie chodzi. Po czym ona “chcesz się sypać w kiblu czy tu przy tym młodym? on spi, zaslonimi okna dla niepoznaki. Straciłem jakiekolwiek dobre zdanie o tej kobiecie w jednej sekundzie. Uległy biznesmen skinął głową. Diana wykonała dziki skok z jednego siedzenia na drugie,
tak jakby strasznie jej się spieszyło.Zaczeła lizać ucho partnera, rozrywać jego koszulę. Już po chwili jego nieduży penis zniknał w ustach kobiety. Wykonywując szybkie ruchy postawiła na nogi jego “narzędzie robocze”. podwineła spódniczkę i usiadła na swojej erotycznej ofierze. Podskakiwała jak opętana, hałas okropny, ludzie zaczeli pukac z przedziału obok, jednak oni tego nie slyszeli. W akcie ekstazy wili się jak węże na pustyni, ślinili jak małe dziecko, krzyczeli w niebogłosy. Po chwili Diana zeskoczyla
z siedzenia kucając przez napecznialym falusem, który wybuchł jak armata. Odłamki pokryły jej oczy, nos i wlosy. W tym momencie otworzył drzwi konduktor “bileciki do kontroli”, przebudziłem się, mina pana z pkp była perfekcyjna, natychmiast jednak wyszedl. Diana wytarla twarz chusteczkami i wyszla z przedzialu otwierając kolejny. Dziwne, bo podobnie upadła na klienta jak to miało miejsce w naszym przedziale. Tak samo po 25 min było słychać krzyki.

Sep 21st, 2007

Lampka szampana

Posted By dioda

Pomalowałam usta lekko błyszczykiem. Był taki słodki…Zamknęłam na chwilkę oczy i poczułam,że ktoś kradnie mi całą jego konsystencje z moich warg . Nie musiałam otwiera oczu by zobaczyć, kto skrada się mi pocałunek …Tak całował tylko mężczyzna, którego pocałunki znałam na pamięć. Delikatne, przesycone namiętnością i pożądaniem. Ta chwila zburzyła cały spokój jaki panował w moim ciele . Mojej zmysły nagle się obudziły i czerpały piekielną rozkosz… Przestał…Otworzyłam oczy…Nie zgasiłam iskry,która zapaliła się w naszych sercach…podeszłam do niego i zaczęłam delikatnie ocierać swoje usta o jego twarz. Po chwili nasze wargi znowu przywarły do siebie. Zaczęliśmy się kierować się w stronę kanapy ciągle zespalani pocałunkiem. Leżałam już wygodnie na plecach,gdy na chwilę oderwał się od moich ust i spojrzał mi głęboko w oczy. Dostał moje przyzwolenie. Zaczął całować mnie po szyi co chwila powracając do rozpalonych ust. Wiedziałam,że już nic nas nie powstrzyma . Tak bardzo chciałam go już poczuć w sobie lecz on nie od razu dał mi ta satysfakcje .Chciał mnie spalić żywcem dobierając się do mnie stopniowo. Gdy już leżałam gotowa na ekstazę na chwilę wyszedł zostawiając mnie samą z rozkoszy . Wykorzystałam tą sytuację i zaczęłam sama doprowadzać się do obłędu .Dotyk samej siebie doprowadzał mnie do szaleństwa…Wrócił tak jak go pan Bóg stworzył …I on był gotowy .Przerzucił mnie na plecy i zdjął stanik. Dostałam klapsa . Odwróciłam się a on zdarł ze mnie majtki .Położyłam nogi na jego klatce piersiowej i czekałam co będzie dalej… Wtedy wziął mnie na ręce i wyniósł do łazienki. Teraz wiedziałam , gdzie był jak doprowadzałam się sama do rozkoszy… W łazience światło było zgaszone…oświetlały ją świece ustawione w pomieszczeniu . W rogu stała wanna a w niej mnóstwo gorącej wody na której unosiło się mnóstwo piany . Włożył mnie do niej. Temperatura wody i mojej podniecenie wywołały dreszcze na moim ciele. Usłyszałam huk. Gdy się odwróciłam by zobaczyć co się dzieje zobaczyłam jak mój kochaś nalewa szampana do lampek .Podał mi obie lampki i dołączył do mnie . Wypiliśmy może po połowie lampki ,gdy przywarł do mnie swoim ciałem . Chwyciłam go za włosy i przyciągnęłam do siebie , gdy nasze twarze było blisko siebie złożyłam na jego ustach pocałunek. Wtedy poczułam ,że coś twardego i ogromnego wdziera się w moje ciało…Ześlizgnęłam się lekko w dół wanny by poczuć go jeszcze lepiej . Całe moje ciało zaczęło reagować na obecność intruza… Oblał mnie strumieniem zimnej wody… Odpływałam z rozkoszy .Wtedy pouczyłam na sobie prawie maxymalną rozkosz ,która nie pozwalała mi swobodnie oddychać…Położyłam się zupełnie płasko by odzyskać trochę ciepła…Zmiana temperatury znowu doprowadziła mnie do szaleństwa. Wtedy mój kochaniec dał mi do wiwatu… Zaczął się ruszać bardzo intensywnie…Tego nie dało się wytrzymać…Triumfowaliśmy chyba w tym samym czasie…Leżeliśmy tak jeszcze przez chwilę próbując złapać oddech .Po chwili woda zaczęła być zimna . Wyszedł pierwszy i podał mi ręcznik .Szybko go zrzuciłam ponownie i rozwiesiłam do wysuszenia . Gdy się obróciłam znowu poczułam na sobie coś zimnego …Był to niedopity szampan ,który ściekał teraz z mojego ciała. Partner przewrócił mnie na miękki dywanik i zaczął ze mnie zlizywać trunek . Tym razem nie katował mnie czasem oczekiwania…Wdarł się we mnie od razu…Wannę jednak już sobie darowaliśmy…Prawie spokojnie wzięliśmy wspólny prysznic po którym jeszcze nigdy nie byłam tak dobrze umyta…

Sep 19th, 2007

Podglądaczka

Posted By dioda

Znudzona kolejnym bezsensownym wieczorem mojego życia wyszłam na balkon zapalić papierosa. Wyjątkowo mogłam palić spokojnie bo rodziców nie było a w moim domu bawiły się już lekko trzeźwe duszyczki.  Nagle usłyszałam   otwierające się drzwi do mojego pokoju .  Podbiegłam do drzwi balkonowych i zobaczyłam namiętnie całujących się znajomych –Lucynę i Mariusza .Chciałam zaznaczyć swoją obecność lecz coś mnie powstrzymało .Pokój był oświetlony a ja znajdowałam się w ciemności…Zaczęłam podglądać nieświadomych obserwacji ludzi.  Po chwili szamotania w głębokim pocałunku  trafili na moje łóżko. Mariusz zrzucił z siebie ubrania i zaczął rozbierać  Lucynę  . Po chwili i Lucyna a była zupełnie naga. Uśmiechnęła się do niego zachęcająco.     Podnieceni zaczęli błądzić rękami po swoich ciałach .  P chwili Lucyna leżała wyciągnięta na łóżku . Jej partner przez chwilę z wielkim pożądanie przyglądał się temu co ma pomiędzy nogami . Spostrzegłam ,że coś co zwisało mi pod brzuchem  teraz sterczy gotowe do boju , Chwycił swój wielki organ i celując w szparkę zbliżyli się do kochanicy . Po chwili był już w niej .Oboje zaczęli lekko wzdychać . Nagle sprawiali wrażenie nieprzytomnych z rozkoszy . Lucyna zaczęła krzyczeć-  Boże przestań Umieram z rozkoszy . Wtedy Mariusz jeszcze mocniej wkradał się w jej ciało.  Nagle jej głos załamał się i oboje leżeli bezsilnie zadowoleni ze swojej rozpusty…Minęło może jakieś dziesięć minut ,gdy wrócili na imprezę a ja pod wpływem mocnych wrażeń wypaliłam papierosa i dołączyłam do gości .

Sep 19th, 2007

Pan wielka Pała

Posted By admin

Wybiła trzynasta, słońce prażyło niesamowicie. Roboty jak to zwykle było na roli, istny ogrom. Wziąłem widły i poszliśmy razem z Cyprianem w pole. Mieliśmy przerzucać siano, które już zupełnie wyschło. Jako, że tego typu robota nie należała do najciekawszych, musieliśmy rozmawiać na różne tematy, by zabić nudę. Cypek był paniczem o nienagannej męskiej posturze, wykazywał się siła o jakiej marzyli jego rówieśnicy. Potrafił bez większego problemu władować sobie na plecy dwa worki ziemniaków. Jako jedyny również posiadał już obfity zarost. Dziewczęta ze wsi mówiły na niego “ogier Cypek”. Przewracając siano, umęczon pomyślałem by skoczyć do domu po butelkę kompotu. Cypek pracował dalej. W domu zeszło mi chyba z 10 minut. Wracając w stronę pola zauważyłem już z daleka, że mój towarzysz rozmawia z moja sąsiadka Bogną. Zbliżyłem się do nich, przykucnąłem w trawie i podglądałem, stając się niezauważalny. Krążyły pogłoski, ze Bogna była wiejską prostytutką. Miała dopiero dwadzieścia lat i uwielbiała korzystać z życia na maksa. Czy stary czy młody, żaden nie mógł sie oprzeć obfitemu biustowi gorącej wyuzdanej wiejskiej laski. Tak też się stało w tym wypadku. Bogienka chwyciła mojego kolegę za szyję przyciągnęła do siebie i powiedziała “rzuć mnie na sianko, łobuzie”. Cypek rozkojarzony, nie zwlekał długo, w momencie wylądowali na wielkim kopcu siana. Łapczywie rozpinając koronkową bluzke, nie mógł sie opanować i wybuchł widząc olbrzymie piersi swej wybranki. Cypek cały zczerwieniał, było mu głupio.  W momencie zesztywniał, jednak najważniejsze zwisało. Jednak B. wykazała się pełnym profesjonalizmem. Wyjęła mokrego falusa, chwyciła oburącz i zaczęła wykonywać ruchy dość interesujące. Żeby spotęgować odczucia niewinnego młodego mężczyzny użyła także długiego języka i zmysłowych ust. Samego widoku nie mogłem wytrzymać, a co dopiero czuł Cypek. Bogna była wyrafinowaną mistrzynią, podgryzała, wyssysała do ostatniej kropelki już wielki sprzęt swojego niewolnika. Kiedy sytuacja powróciła do normalnej, usiadła na nim, wbijając w siebie okaz o jakim chodziły tylko głosy. Cypek jęczał i wył jak zarzynane ciele na jesień. Bogna przyśpieszyła, wijąc się jak żmija, szarpiąc jego włosy, wbijając mu paznokcie w plecy. Chwila uniesień nie trwała długo, nastąpiła kolejna eksplozja….struga białej wydzieliny wylała sie z pochwy wprost na spodnie młodzieńca. Po tym zajściu, Cyprian leżał tam jeszcze godzinę nie mając siły wstać.

Sep 18th, 2007

Nieziemski seks…

Posted By niutka

Nigdy nie podejrzewalam, ze podczas lotu na Majorke spotka mnie cos tak niezwykłego…Zdarzylo sie to tegorocznego lata. Siedziałam na przedostatnim fotelu, zamyslona po rozstaniu z moim chłopakiem. Nagle poczułam jak ktos dotyka mnie wzrokiem, kusząco odslonilam opadajace na ma twarz włosy, intuicja podpowiedziała mi stronę w ktora mam spojrzec. Patrzylismy sobie gleboko w oczy, od tego momentu wiedziałam, ze Jego osoba nie będzie mi obojetna, serce zaczelo bic jak szalone, dreszcze przeszly po calym ciele, gdy on wyciągnął do mnie dlon i powiedzial:”Artur… a Ty? Kwiecie Lotosu?” Po czym delikatnie mnie musnął w nia musnal. Zamurowalo mnie…taki przystojniak…Podczas rozmowy okazalo sie, ze on tez jest samotny. Pomyslalam sobie, ze to musi byc przeznaczenie. Nie wiem nawet kiedy Weszlismy na intymne tematy, podczas ktorych raz po raz wodzil jezykiem swe ponetne usta, co mnie szaleniepodniecalo. W pewnej chwili wyciagnal do mnie reke, zaczal zmyslowo gladzic moje wlosy i twarz.Cos mi podpowiadalo ze ten mezczyzna moglby wypelnic pustke w moim zyciu. BYlam juz w takim stanie euforii i silnego podniecenia, ze nie wiedziałam co z soba zrobic, nic nie mowiac wstalam i udalam sie do toalety, aby okielznac emocje. Stanelam przed lustrem, ochlodzilam twarz kilkoma kroplamiwody, chcialam otrzezwic umysl i znalezc odpowiedz na to co sie ze mna dzieje. Podnioslwszy
wzrok ujrzalam w lustrze stojacego zaraz za mna Artura…Rozumielismy sie bez slow,jego rece wslizgnely sie pod moja bluzke, powolnymi okreznymi ruchami masowalmoje piersi, na szyi poczulam niezwykle przyjemne pieszczoty jego wilgotnymi ustami.Podniecenie wzrastalo wraz z jego kazdym ruchem po moim ciele. Zaczelismy wzajemnie zrzucac z siebie ubranie, oddech stawal sie coraz glebszy. Wchodzil we mnie powoli, caly czascalujac i pieszczac moje cialo. Stalismy sie jednoscia, czulam sie jak w niebie…Przyspieszylismy nieco tempo, zaczelam glosnowzdychac i mocno sie prezyc. Calowalismy sie niezwykle namietnie. Nasze nagie ciala oszalaly, po niedlugim czasieosiagnelismy szczyt,pelen orgazm. Przytulilismy sie mocno do siebie, chcialam zeby ta chwila trwala wiecznie…

Sep 17th, 2007

Boski jestem ja to wiem

Posted By admin

Powoli zbliżał się piękny okres dni, na które czekaliśmy długo. Trening alkoholowy rozpoczął się już dawno, więc nie było tutaj mowy o zadyszce alkoholowej, bo o tym tutaj mowa. Obudziłem się jak zwykle około 9:30, podnosząc swe ciężkie ze zmęczenia powieki, ujrzałem po drugiej stronie pokoju, mojego alkoholowego kompana. Był to Markus, chodziły pogłoski, że nie ma “chuja we wsi” na tego młodzieńca. Sponiewierać potrafił każdą, każda też widziała w nim Boga. Na internetowym czacie występował pod pseudonimem rocco. Kochały go setki, on nie kochał żadnej, jego zwierzęcy instynkt widział tylko jędrne pośladki, twarde sutki. Uwielbiał jak dziewcze wije się w tańcu erotycznym, pobłażliwie poddaje się swemu władcy, jak wie kiedy klęknąć i kiedy powstać. Pijąc poranna herbatę “minutkę” zauważyłem coś dziwnego, Markus siedział przy komputerze przeglądając oferty płatnego seksu, anonse erotyczne na stronie www.kroliczek.org. Był zrozpaczony swoją tymczasową abstynencja seksualną. Zmartwiłem się. Zastanawiałem się jak tu pocieszyć jego schorowane serce. Wpadłem na dziki pomysł, iście gorący. “Markus dziś wbijamy się na imprezę do akademika damskiego” - powiedziałem uradowany. Na jego twarzy wreszcie zawitał uśmiech, pomyslał, a nóż coś wrzucę dziś na rożno ;D. Jak to mówił “kupiliśmy litre” i poszliśmy na imprezę. Podążając w stronę szczęścia, zapukaliśmy w drzwi przesyconego seksem akademika. Otworzyły nam dwie śliczne dziewczęta. Przechodząc na salony akademickiego życia upiliśmy wszystkie 40 kobiet. Akcja rozegrała sie szybko, buty kleiły się do podłogi od rozlanego alkoholu, w tle leciały rytmy “jestem niezły ha ha”, przeboje boysów i ogólnie świetna muzyka. W powietrzu unosił się zapach spoconego damskiego ciała. Ciała o którym Marek marzył od rana. Ciała gorącego, wilgotnego, wijącego się, oddającego ciepło. Zdążyłem się jedynie odwrócić po plastikowy kubek wspaniałego nektaru, a tu na korytarzu rozległ się dziki dziewczęcy pisk. Od razu wiedziałem że rekin zaatakował. Markus wywijał śliczną wysoką blondynką to w tą to w tamtą, łapczywie chwytając za jej jędrny pośladek, wielkie falujące piersi jak melony :D. Marysia, bo tak jej było na imię nie czuła na sobie wzroku 50 osób które patrzyły na ten wspaniały spektakl. Fala podniecenia tak uderzyła jej do głowy, że odwzajemniła pieszczoty Markusa, zuchwale rozpinając jego spodnie, rozrywając też jego bawełnianą koszulkę. Czuli się jakby nikogo nie było, niektórzy patrzyli, niektórym było głupio zerkać, a inni krzyczeli dawaj dawaj weź ja od tyłu!!! Stało się, rzucił ja na ścianę unosząc pół metra nad ziemią, podwinał stringi z napisem “sweet bear” i rozpoczął dzieło. Jego nabrzmiały członek zanurzył się głęboko w jej ciele, Marysia lękliwie zajęczała, ścisnęła pięści, oddając się całkowicie swojemu władcy. Czuła, że nie ma juz wyjścia, nie oglądała nigdy filmu z rocco, nie wiedziała jak to jest być “zerzniętą na maksa”. Markus długodystansowiec nigdy nie dawał za wygraną, walczył do końca, do ostatniej kropelki potu i spermy. Wyczyny ich były różnorodne, to na stojąco,na stoliku, to od tyłu, to w powietrzu istne akrobacje, za takie widowisko powinno sie płacić, pomyślałem, niebywale się uśmiechając. Po godzinie penetracji i 3 szczytowaniach Marysi mój bohater poczuł niedosyt. Obawiałem się najmocniejszego, zmienił miejsce docelowe swojego napierania na to drugie, Marysia zawyła po raz drugi, tym razem nie ukrywając swojego niezadowolenia. Nie miała dużo do gadania, M. docisnął ją do ściany, tynk leciał na podłogę. Zerwał ostateczne szczątki odzienia umoczone w ślinie, śluzie, pocie, pozostali zupełnie nadzy. Marysia już nie miała siły, czuła się jak zagryzana przez lwa kozica. Bolały ją wszystkie mięśnie, wydarła się ze szczęk markusa, uklęknęła chcąc dokończyć swój największy życiowy test - USTNIE. Wtedy nie wiedziała za pewno, że to będzie najgorszy jej ‘oral exam’ jakikolwiek przeżyła do tej pory. Delikatnie chwytając wargami jego członka, zaczeła go masować językiem, Markus jednak dopchnął ją zupełnie do siebie. Widząc że dusi się 20centymetrowym smakołykiem trochę sie opanował. Wyrzucił wreszcie z siebie to co tkwiło w nim od wczoraj. Biała maź pokryła cała twarz biednej Marysi. Tak skończyła się nocna wirażka Markusa. Obudził się następnego dnia, już nic nie pamiętając.

Sep 17th, 2007

Pogrzebacz

Posted By dioda

Rozmawiałam z nim przez dłuższą chwile, gdy spostrzegłam ,że jego spojrzenie ześlizguje się z mojej twarzy ku dołowi a w jego oczach pojawiło się pożądanie. Delikatnie zaczął mnie pieścić dreszcz podniecenia dreszcz …Nigdy jeszcze wcześniej nie czułam takiej ekstazy. Jednak po chwili ogarnął mnie lęk. Chciałam uciec jak najdalej stąd. Próbowałam go rozłościć do tego stopnia, że mnie uderzy i po prostu odejdzie. Tymczasem on się cicho uśmiechnął. Zbliżył się do mnie jeszcze bliżej . Wyczytałam w jego oczach do czego zmierza . Wtedy on szarpnął mnie za włosy i ściągnął na podłogę . Zaczęłam rozpaczliwą walkę. Gryzłam go i obrzucałam pięściami. Wtedy on postawił mnie na nogi i przycisnął do ściany . Jego dłonie zacisnęły się na mojej szyi. W moje ciało wstąpił gniew ,który mobilizował mnie do działania. Zaczęłam go drapać . PO chwili udało mi się uciec z jego uścisku . Przeturlikałam się w stronę kominka i chwyciłam po pogrzebacz wiszący na stojaku koło komika. Wzięłam rozmach i uderzyłam ze wszystkich sił w mojego kata. Zawył z bólu lekko się skulił .Próbowałam uciekać jednak on chwycił mnie za nogę i przewrócił na podłogę . Zaczął mnie ściągać ku sobie . Rozpłakałam się . Wtedy on uderzył mnie mocno w twarz . Wiedziałam ,że nie ma już dla mnie ratunku . Zobaczyłam szaleństwo w jego oczach . Lęk przemienił się w paniczne przerażenie. Starałam się stanąć na nogi lecz uderzył mnie tak mocno ,że wymierzony mi policzek zaczął promieniować po całym moim ciele. Dalej czułam tylko ciężar jego ciała na sobie i jak się we mnie wdzierał wbrew mej woli .Wiedziałam ,że fakt iż bierze mnie siłą sprawiała mu niebywała rozkosz ,Zaczęłam wszystko słyszeć coraz ciszej. Potem nastała ciemność a potem ..nastał nowy dzień ,który nie przyniósł ukojenia…stało się…

srz-pogrzebacz.JPG

Sep 17th, 2007

Oczko

Posted By dioda

Wszyscy w domu już spali. Cicho otworzyłam drzwi i wyprowadziłam rower. Na mostku zapaliłam lampki i włączyłam muzykę. Brama była otwarta, drzwi do jego domu również. Czuł ,że przyjadę. Zdjęłam buty i cichutko wślizgnęłam się na górę. Wiedziałam,że nikogo nie ma w jego domu. Na korytarzu przez lekko uchylone drzwi świeciło słabe światło z jego pokoju. Uchyliłam lekko drzwi. Siedział na krześle tyłem do mnie rozkoszując się muzyką z odtwarzacza mp3. Musnęłam go lekko w policzek. Jego oczy na chwilę się przebudziły, po czym znowu zamknął powieki. Objechałam jego głowę dłońmi bawiąc się jego włosami. w końcu chwyciłam lewą ręką za jego kark i owijając się o niego siadłam na nim okrakiem. Otworzył oczy. Zaczęłam delikatnie go całować. Gdy chciał mocniej przywrzeć do mnie swoimi ustami odsunęłam się. Zaczęłam lekko go kąsać aż w końcu zatopiłam się w nim poprzez gorący pocałunek. Zaczęłam szarpać jego włosy. Czułam jak jego ciało się pręży. Jego dłonie wędrowały po całym moim ciele. Po dłuższej chwili zrzucili mnie z siebie gwałtownym ruchem. Upadłam na podłogę. Leżałam tak koło jego stóp podpierając się na ramionach i patrząc na niego niczym bestia czyhająca na swoją ofiarę. Wstał z krzesła. Chwycił mnie mocno za włosy i kierował me ciało ku górze. Nie byłam już zwierzęciem.Teraz byłam jego niewolnicą… Pocałował mnie lekko kalecząc moje usta …nagle rzucił mnie na komodę. Odwracając się w jego stronę prawą ręką strąciłam wszystko, co się na niej znajdowało. Gdy nasze spojrzenia się spotkały zobaczyłam,że swoi oddechem gasi zapałkę,którą zapalił trzy świece. Beznadziejne światło z lampki ,która stała w rogu zanikło na zawsze . Podszedł do mnie . Usadził na komodzie . Chwilę mnie tam maltretował doprowadzając do obłędnej rozkoszy. W końcu wziął mnie w ramiona i przeniósł na łóżko .Rzucił Się na mnie a ja czułam jego władzę nade mną. Po chwili był już we mnie . Przysięgam ,że myślałam ,że umrę tej nocy z rozkoszy . Na mojej twarzy dalej prezentowała się agresja połączona z namiętnością. Podniósł się lekko i wymierzył mi siarczysty policzek. Boże…co to była za rozkosz w tej chwili . Mógłby mnie tak tłuc całą noc… Gdy wrócił w moje ciało zacisnęłam mięśnie …Byłam ciasna jak nigdy dotąd . Chcą sprawić mu choć trochę bólu zafundowałam mu błogą przyjemność …Jeszcze nigdy nie czułam go tak dokładnie w sobie…I sufit zaczął mi wirować a dreszcze mojego ciała zakłócały ,wibrowały moim głosem…I skończyła się nasza walka na ringu znanym ludziom jako łózko.

480166_82541482.jpg

Sep 17th, 2007

Przeliczyłeś się kolego

Posted By dioda

…oświetlony przez latarnie chodnik a na nim ja i on. Spóźnieni kochankowie.Kazałam mu czekać na siebie…jakże jego pożądanie musiało wzrastać w tym czasie…Smsy nie pomogły, nawet to ,że zadzwonił.I teraz wreszcie ma mnie …gdzieś pośród nocy w absolutnej ciszy.Nagle chodnik sie kończy. Zamiast kostki pojawia sie trawa.Idziemy dalej.Oddalamy się od latarni i robi się coraz ciemniej, gwiazdy są już teraz bardzo dobrze widoczne.Kładziemy się na wznak na trawie i obserwujemy niebo.Nagle dreszcz podniecenia przebiegł przez moje ciało i wtedy jego jego przyśpieszony oddech owiał moją twarz. W ciemności dostrzegłam płomień w jego oczach.Choć chciałam wszystko robić planowo i stopniowo wzmagać jego podniecenie do szczytu ,to poczułam ,że mnie samą zaczyna ogarniać ogromne pożądanie Na początku miałam ograniczyć się tylko do pocałunków i wystawić mu siebie…jednak pod wpływem podniecenia postanowiłam przyspieszyć jego reakcje.Byłam zmysłowo nietrzeźwa.Usiadłam na nim.Drażniąc się z jego ustami jednocześnie rozpinałam guzik w jego koszuli.Wtedy on zdiął ze mnie bluzkę.Całując tym razem odkryte już części jego ciała rozpinałam resztę guzików. Jego koszula miała lekko chropowate paski ,które dotykając moje ciało doprowadzały mnie do obłędu.I ten jego zapach…I wtedy znowu on przejął inicjatywę.Zajęłam jego miejsce.Zaczął całować moją szyję i kark.Wtedy przywróciłam go do pozycji wyjściowej.Rozpięłam jego spodnie .Był gotowy.Przystawiłam go do siebie i gdy był przekonany ,że zaraz we mnie będzie wstałam chwyciłam bluzkę i odeszłam.Chyba jeszcze trochę poczeka…Uwielbiam go i jego bezcenne spojrzenia po tej nocy…Cudownie żyje się z myślą,ze jest się czyimś przekleństwem.

Sep 17th, 2007

Nieskalana dziewica

Posted By dioda

Tej nocy mój ukochany chwycił mnie za rękę jakbym była maleńką ,bezbronną dziewczynką i poprowadził po schodach na górę.Poczułam,że zbliża się chwila naszej upragnionej samotności .Puls bił szybko, w sercu mieszały się różne uczucia.100 % pożądliwego oszołomienia.Czekałam na nią niecierpliwie a jednocześnie się jej bałam. Karol długo nie czekał.Zamknął drzwi na klucz i wziął mnie w ramiona.Uniósł mnie jakbym nic nie ważyła i delikatnie rzucił na łóżko.Nie mógł się nawet na chwilę opanować by mnie spokojnie rozebrać.Ściągnął ze mnie tylko bluzkę i stanik. Dorwał się do nich łapczywymi rękami.Zaczął ich dotykać. Zaczął mnie całować.Po chwili nie byłam wstanie odpowiadać na jego pocałunki . Byłam nieprzytomna z rozkoszy. Poczułam,że ręka Karola zjeżdża wzdłuż mojego ciała i ściąga ze mnie spódniczkę i majtki osuwając wszystko na kolana a potem ściągają przez stopy.Leżałam na wznak czekając na jego atak. Brak wszelkiego oporu musiał rozumieć jako przyzwolenie a wręcz zachętę. Położył się koło mnie i położył rękę między moje uda zasypując mnie lawiną pieszczot. Instynktownie ścisnęłam kolana ,ale pieszczota jego dłoni była tak przyjemna,że bariera ,która próbowałam stworzyć pękała jakby koło mnie i położył rękę między moje uda zasypując mnie lawiną pieszczot. Instynktownie ścisnęłam kolana ,ale pieszczota jego dłoni była tak przyjemna,że bariera ,która próbowałam stworzyć pękała jakby ZMORA17:53:30sama…wbrew mojej woli.Poczułam jak zabiera nas rozkosz…Karol przystąpił do ataku. I wtedy pierwszy raz poczułam twarde uderzenie środka męskiej żądzy . Karol pchnął mocno drugi raz i trzeci ,ale nie osiągnął celu. Gdy uderzył jeszcze mocniej poczułam ostry ból.Karol pozwolił mi na chwilę odpocząć. Zaczął mnie całować po czym z jeszcze większą zaciekłością zaczął we mnie wnikać. Bolało jeszcze bardziej. Chciałam pomóc jemu i sobie ,ale nie wiedziałam jak.Kochałam go i chciałam mu dać satysfakcje i zadowolenie jednak cierpienie było mocniejsze niż moja wola. Jęczałam z bólu przy każdym ZMORA17:53:32pchnięciu.Wreszcie krzyknęłam.Mój rozpaczliwy krzyk oprzytomnił Karola. Otworzył oczy i zobaczył ,że płaczę. Byłam w tej chwili taka nieszczęśliwa. Mój kochany długo obsypywał mnie pocałunkami.Leżeliśmy spleceni przez dłuższą chwilę po której postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. Ułożył mnie wygodnie zapewniając mnie ,że będzie delikatny.Klęknął na łóżku między moimi udami rozkładając je jeszcze bardziej a pod tyłek podłożył mi poduszkę.Z uwagą celnym zamachem wtargnął ponownie w moje ciało.Jednak nie do końca. Próbował wolno centymetr po centymetrze .Jego ruchy stawały się coraz ostrzejsze aż w końcu przedostał się do mojego ciała i właśnie wtedy trysnęła ze mnie krew ,która przesączyła sie na jego i moje uda. Po chwili Karol wyciągnął ze mnie narzędzie tortur.Przestałam być dziewczyną-stałam się kobietą.

tak.jpg

Sep 17th, 2007
« Previous PageNext Page »